Marek Rzeźniak (1944), absolwent krakowskiej ASP dyplom w 1969 roku, w pracowni Wacława Taranczewskiego. Członek ZPAP i Stowarzyszenia Pastelistów Polskich. Wieloletni nauczyciel PLSP w Zamościu. Trzykrotny stypendysta Ministerstwa Kultury i Sztuki, funkcjonuje na zamojskim rynku sztuki już dwadzieścia lat, począwszy od pierwszej wystawy indywidualnej, zorganizowanej w miejscowym BWA w 1970 roku.

Mimo, że artysta wyniósł z murów uczelni, a zwłaszcza z pracowni swego mistrza, szacunek, wręcz uwielbienie dla koloru, którym buduje poszczególne kompozycje, to jednak rzadko kiedy jego obrazy ograniczają się do czystej gry barw na płaszczyźnie płótna. Jego obrazy nie są jedynie anegdotą podaną uproszczonymi formami, płaską o skróconej perspektywie i wąskiej gamie kolorystycznej, zdominowanej chłodnymi błękitami i szarościami. błękitami i szarościami. Niekiedy płótna te, to także wspomnienie tragicznych chwil Zamojszczyzny w latach II wojny światowej. Marek Rzeźniak szczęśliwie unika dosłowności, jego malarstwo jest zdecydowanie aluzyjne. Dlatego łatwiej zobaczyć na płótnach artysty szeroko otwarte drzwi pustego wagonu towarowego z porzuconą, bezbronną lalką lub tył innego, równie anonimowego wagonu na ślepym torze, niż realistycznie potraktowane sceny mrożące krew w żyłach.


Zachowując czytelną figuratywność, Marek Rzeźniak wprowadza dynamikę, ekspresję, zarówno form jak i koloru. Postacie ludzi najczęściej rozbite, rozkawałkowane, uchwycone w dramatycznym ruchu, z gestem boleśnie powykręcanych rąk, pojawiają się na płaszczyźnie płócien niespodziewanie, wypełniając okaleczonymi, rozdartymi korpusami znaczną ich część. Obok partii ciała czytelnych, choć dalekich od realizmu, Marek Rzeźniak umieszcza coraz częściej - kształty samboliczne, uniwersalne totemy upływającego czasu, zapis chwil które wstrząsnęły nim samym, pozostawiły trwały ślad w psychice wielu Polaków. Symbolice form, odpowiada symbolika koloru, któryś g rzucany mocno i zdecydowanie, łączy wcześniejsze zamiłowanie ' do błękitów i szarości, z czystą, soczystą czerwienią i bielą, czy też ciemnymi brązami i złamaną zielenią. Obrazy artysty stały się bardziej dynamiczne, więcej w nich ruchu, przestrzeni (powstają tryptyki) i światła, a zarazem gorzkiej refleksji, zadumy nad utraconym bezpowrotnie czasem.

Malarstwo Rzeźniaka to także pejzaż, ten sam pejzaż który towarzyszył nieustannie w ciągu całej niemal kariery. Pierwsze pejzaże Marka Rzeźniaka, to w gruncie rzeczy dalekie echo polskiego malarstwa pejzażowego końca XIX wieku, pogodne i kolorowe, łatwe w percepcji, bez podtekstów literackich. Tymczasem, pejzaże lat dziewięćdziesiątych, to nieduże płótna, ale za to malowane szeroko i z rozmachem dosyć mroczne w kolorze (z wyraźną dominantą ukochanych zieleni i błękitów) o zmonumentalizowanych, ujętych w fotograficznym kadrze kępach drzew, rosochatych krzewach, pochyłych stokach wzgórz i szemrzących radośnie strumieniach.

Marek Rzeźniak, malarz urodzony w Zamościu, ukształtowany w Krakowie, mimo dwudziestu pięciu lat pracy twórczej, ciągle jest artystą poszukującym. Dobrze to czy źle? Chyba jednak dobrze. Chęć stania się artystą, w pełnym tego słowa znaczeniu, była i jest motorem napędowym Marka Rzeźniaka, twórcy który poszukując swego miejsca, zagłębia nie tylko tajniki warsztatu, ale staje się malarzem, który ma coraz więcej do powiedzenia i przekaznia coraz szerszej publiczności.